Kiedy kalendarz wchodzi do sypialni. O seksualności w niepłodności
Jest taki moment w mojej pracy gabinetowej, który powtarza się niemal jak echo. Para siada naprzeciwko mnie, zapada krótka cisza, aż w końcu…czasem z ulgą, a czasem ze wstydem, pada to zdanie:„Diano, to już nie jest taki seks jak kiedyś. Czujemy się, jakbyśmy obsługiwali projekt “począć dziecko”, a nie kochali projekt “dobry seks”.Moja odpowiedź jest zawsze taka sama: To, co czujecie, jest normalne. I choć brzmi to prosto, dla wielu par jest to pierwszy moment, w którym biorą głęboki oddech.Sypialnia, która stała się laboratoriumPrawda jest taka, o której mało kto mówi głośno: niepłodność to złodziej spontaniczności. Wchodzi do sypialni bez pukania i rozstawia tam swoje rekwizyty: termometry, testy owulacyjne, aplikacje w telefonie. W pewnym momencie Wasze łóżko przestaje być miejscem odpoczynku i czułości, a staje się niemalże oddziałem zabiegowym.I ja to widzę u moich pacjentów codziennie. To ogromne napięcie, żeby nie przegapić okna. To seks, który ma zadziałać, ma przynieść konkretny efekt. A przecież seks z natury nie lubi zadań. On potrzebuje wolności, a nie presji wyniku. Kiedy seks staje się obowiązkiem do odhaczenia, nasze ciało zaczyna się buntować. U kobiet pojawia się suchość, zaciskanie, brak ochoty. U mężczyzn paraliżujący lęk przed tym, czy tym razem dadzą radę, bo przecież od nich zależy kolejny miesiąc nadziei.Czy to ze mną jest coś nie tak?Bardzo często słyszę pytania, w których wybrzmiewa ogromna samotność. „Czy to normalne, że on mnie już nie pociąga, bo widzę w nim tylko dawcę?”,albo,„Czy to normalne, że ja się czuję jak zadanie do wykonania?”.Chcę, żebyście usłyszeli to ode mnie wyraźnie: Tak. To jest normalne w sytuacji, która normalna nie jest. Niepłodność to kryzys, a w kryzysie ciało przechodzi w tryb przetrwania, a nie tryb rozkoszy. My, jako zespół terapeutów, z którymi na co dzień pracuję, widzimy to jako naturalną reakcję psychiki na długotrwały stres. To nie jest Wasza wina. To nie znaczy, że się nie kochacie. To znaczy, że Wasz układ nerwowy jest po prostu przeciążony czekaniem.Psychika, której nie da się oszukaćWiele par próbuje zacisnąć zęby. Myślą: „Przetrwamy to leczenie, a potem jakoś to będzie”. Ale ciało ma pamięć. Te wszystkie miesiące rozczarowań, kiedy po zbliżeniu pełnym nadziei przychodziła kolejna miesiączka, zostawiając ślady. Bo czasami lekarz zajmie się ciałem, ale to terapeuta musi zająć się sercem i tą zranioną intymnością.Niekiedy potrzebna jest spokojna praca indywidualna, żeby w ogóle odnaleźć kontakt z własnym ciałem, które po tych wszystkich badaniach wydaje się obce. Innym razem zapraszam pary na terapię wspólną. Nie dlatego, że się psujecie, ale dlatego, że potrzebujecie kogoś, kto pomoże Wam odnaleźć drogę powrotną do siebie. Kogoś, kto powie: „Dzisiaj nie musicie nic robić. Dzisiaj po prostu bądźcie blisko”.Odzyskać siebieW mojej pracy gabinetowej najbardziej cieszą mnie momenty, gdy para wraca i mówi: „Diano, pierwszy raz od roku po prostu się kochaliśmy i nie myśleliśmy o owulacji”. To jest największe zwycięstwo.Chciałabym, żebyście spróbowali być dla siebie łagodni. Wasza seksualność w czasie niepłodności nie musi być idealna. Może być trudna, może być rzadsza, może być inna. Ważne, żeby nie stała się murem, który Was oddziela. Jeśli czujecie, że ten mur rośnie, nie bójcie się szukać wsparcia. My tutaj jesteśmy właśnie po to, żeby pomóc Wam zdjąć ten kalendarz ze ściany sypialni i znów zobaczyć w sobie po prostu dwoje ludzi, którzy bardzo się kochają.Nie jesteście w tym sami. Myśleliście, że tylko u Was tak jest? Zapewniam Was, prawie każda para za drzwiami gabinetu nosi podobny ból. I prawie każdą z tych relacji da się na nowo otulić czułością.Ale konkretnie… Co możecie zrobić, by nie stracić siebie w niepłodności?1. Zasada „Sypialni bez Kalendarza” Brzmi to jak wyzwanie, ale spróbujcie umówić się na jedną rzecz: sypialnia jest miejscem dla Was, nie dla kliniki. Jeśli musicie rozmawiać o wynikach badań, o kolejnym terminie wizyty czy o tym, że “to już jutro” - róbcie to w kuchni, przy stole, przy zapalonym świetle. Nie wnoście tych trudnych emocji i logistyki pod kołdrę. Niech łóżko pozostanie sferą sacrum, nawet jeśli rzadziej bywa sferą ognia.2. Randki bez podtekstu prokreacyjnego Bardzo często para zaczyna wychodzić z domu tylko po to, by się zrelaksować i żeby było łatwiej o zbliżenie. To pułapka. Spróbujcie umówić się na randkę, po której z założenia nie będzie seksu. Idźcie na spacer, do kina, na kolację tylko po to, by przypomnieć sobie, kim jesteście jako chłopak i dziewczyna, a nie jako potencjalni rodzice. Kiedy zdejmiecie z wieczoru presję „finału”, może wrócić naturalna ochota na bliskość.3. Odzyskanie dotyku „bezcelowego” W niepłodności każdy dotyk bywa interpretowany jako zaproszenie do prokreacji. To sprawia, że zaczynamy unikać nawet zwykłego przytulenia czy masażu stóp, żeby nie robić nadziei drugiej stronie. Warto wprowadzić dotyk, który nie ma celu. Przytulenie na kanapie, trzymanie się za ręce, długa kąpiel bez intencji pójścia dalej. To buduje bazę bezpieczeństwa, na której seksualność może powoli odrastać.4. Prawo do „nie dzisiaj” Paradoksalnie, poczucie, że możecie odmówić, daje największą wolność. W leczeniu niepłodności czujemy, że nie mamy wyboru, bo zegar tyka. Ale Wasze ciała mają prawo być zmęczone. Rozmowa o tym: „Kochanie, dzisiaj czuję się tylko na przytulenie, nie mam siły na nic więcej” buduje ogromne zaufanie. To właśnie te momenty szczerości sprawiają, że mur nie rośnie.5. Wsparcie, które daje oddech Czasami jako para zapętlamy się w tych samych schematach. I to jest ten moment, kiedy pomoc kogoś z zewnątrz np. mojego zespołu, terapeuty par czy wsparcia indywidualnego staje się bezcenna. Terapeuta nie jest po to, by oceniać Wasze życie seksualne, ale po to, by pomóc Wam odszukać pod tym całym medycznym gruzem Wasze dawne „My”.Czasem jedna sesja, na której możecie bezpiecznie wyrzucić z siebie złość na własne ciało czy żal do partnera, działa na intymność lepiej niż najdroższy wyjazd do spa.Pamiętajcie o jednymSeksualność w niepłodności nie musi być widowiskowa. Czasami jej największym przejawem jest to, że po prostu trzymacie się za ręce w poczekalni u lekarza. Bądźcie dla siebie dobrzy. Nie bójcie się szukać pomocy, nie tylko medycznej, ale też tej, która zadba o Waszą duszę i Waszą bliskość.Jesteśmy tu dla Was, nie tylko po to, by wspierać Was w dążeniu do rodzicielstwa, ale przede wszystkim po to, byście po drodze nie stracili tego, co najcenniejsze, siebie nawzajem.Autorka tekstu: mgr Diana Paulińska, Psycholog, Seksuolog Link do treści Diany: https://www.facebook.com/czystoscdlamalzenstwa/directory_contact_info?locale=pl_PLWsparcie psychologiczne ONLINEE-book “Niepłodność. Seks. Relacja. Pieniądze. Jak przejść przez ten czas?”: https://www.il-senso.pl/sklep/nieplodnosc-seks-relacja-pieniadze-jak-przejsc-przez-ten-czas-e-book/